Nowości


 

Chciałabym opowiedzieć Wam, jak Bóg działa w moim życiu. Nazywam się Agnieszka, niedługo skończę 34 lata.

 

Zacznę może szybciutko od początku: urodziłam się w Hajnówce, w rodzinie prawosławnej. Moja mama chodziła (i chodzi) do cerkwi, pilnowała świąt cerkiewnych itd. a tata do cerkwi nie chodził w ogóle. W domu nie rozmawialiśmy nigdy o Bogu. Nie chodziłam na lekcje religii ani w podstawówce ani w liceum, chyba nie była wtedy obowiązkowa… Nie znałam zupełnie nawet historii biblijnych, Jezus Chrystus był taką samą postacią historyczną jak Mieszko I. O Bogu, historii Jezusa wiedziałam tyle, co z telewizji, nie kojarzyłam sobie nawet, że Biblia jest to tekst niezmieniony od wieków. Może to wielu zdziwi, ale w moim domu w ogóle nie było Biblii, nigdy nie miałam jej w ręku, zupełnie nie znałam…

 

Teraz, przy wypisywaniu Natalki z religii prawosławnej, spotkałam się z zarzutem, że robię straszną rzecz, że wiarę zmieniam. Nie, ja nie zmieniłam wiary, bo jej nie miałam. To, że urodziłam się w rodzinie prawosławnej nie oznacza, że wierzę w prawosławie. Zacytuję: to, że ktoś się urodził na lotnisku nie oznacza, że jest samolotem. W cerkwi odrzucałam wszelkie obrzędy już jako dziecko: nie rozumiałam języka, nie wiedziałam, dlaczego tyle czasu muszę stać w przepełnionej cerkwi, robić dokładnie to, co inni, całować określone relikwie w określonej kolejności, uczyć się na pamięć tekstów zupełnie dla mnie niezrozumiałych… Ja nie rozumiałam dlaczego, nie widziałam najmniejszej potrzeby, żeby obcemu człowiekowi wyznawać swoje grzechy w myśl zasady: byle szybko, bo długa kolejka za tobą. Już w podstawówce przestałam do cerkwi chodzić. Opracowałam sobie za to sposób rozmawiania w myślach z Siłą Wyższą. Nie nazywałam jednak Jej Bogiem.

 

A jednak teraz widzę, że Bóg mnie przez całe życie prowadził, żebym mogła w końcu przyjść do Niego. Od małego wiedziałam, że nie wolno palić, pić alkoholu, kląć, kłamać, że należy wstawiać się za słabszymi, samochód prowadzę zgodnie z przepisami. Nigdy nie spróbowałam żadnej używki, dym papierosów mi szkodzi, nie pozwalałam nikomu palić w mojej obecności, nie wiem, co to stan nawet lekkiego upojenia alkoholowego, narkotyków nie widziałam na oczy. A przecież byłam w liceum, gdzie to było, mieszkałam w akademiku politechniki, ale potrafiłam odrzucić nałogi, że tak nazwę cielesne. Myślałam o sobie, że jestem dobrym człowiekiem, że żyję zgodnie z wszelkimi normami uczciwości, i pewnie gdybym mnie ktoś zapytał, gdzie myślę, że trafię po śmierci, pewnie bym liczyła na niebo a nie piekło. Ale nie ma ze mną tak łatwo: ja mam za to strasznie długą listę grzechów innych, wewnętrznych: egoizm, zazdrość, złość, agresja, nieumiejętność przyznawania się do winy, nieumiejętność przepraszania, obłuda, pycha, zabijanie słowem...

 

Mój mąż też pochodzi z rodziny prawosławnej i miał identyczne poglądy na chodzenie do cerkwi jak ja, więc nie było problemu, po prostu nie chodziliśmy nigdzie. Jak się 10 lat temu urodziła Natalka, ochrzciliśmy ją w cerkwi, bo „przecież gdzieś trzeba było ochrzcić”. Potem z Julką tak samo. Oczywiście wszelkie ku temu sprawy inicjowała moja mama. Nie chodziłam do spowiedzi, do priczasti, nawet batiuszka po kolędzie na mnie nie trafiał, przez co zerwała ze mną kontakty moja prawosławna sąsiadka… Przez wiele lat nawarstwiał się też problem ze świętami Bożego Narodzenia. Nawet wtedy nie chodziłam do cerkwi, bo nie wiedziałam po co. Drażniło mnie, że nie rozumiem potrzeby świąt, nie wiedziałam, o co chodzi ludziom, jak mówią o atmosferze świąt itp. Do tego stopnia, że poprzedniej Wigilii kategorycznie sobie postanowiłam, że nie będę w ogóle obchodziła tego czasu jako świąt, wyłącznie na świecko: choinka, prezenty, spotkania ze znajomymi.

 

Trzeba też dodać, że w swoim najbliższym otoczeniu miałam kilkoro z Was - wierzących chrześcijan. Z Kasią Siewko, moją szwagierką, pracujemy razem już prawie 10 lat, od 7 lat prowadzimy razem teatr, więc nasze kontakty automatycznie są bardzo bliskie. Nigdy nie miałam problemu, że ona jest Baptystką, znałam historię Artura - rodzonego brata mojego męża, wiedziałam, jak ta wiara pomogła mu wyjść na prostą, współpracowałyśmy przecież i z Elą Bubienko, byłam nawet w ubiegłym roku na koloniach w Narewce, znałam większość „kościołkowych” dzieci itp. Kasia całe szczęście nie próbowała mnie nawracać, owszem pytałam ją kilka razy, co to za Kościół,  czym się różni, ale najważniejszej Ewangelii nigdy w zasadzie nie usłyszałam. Nie widziałam w jej wierze nic, co mogłoby mnie odstraszyć, w żadnym razie nie próbowała mi przemycać nawracania w naszych kontaktach, bo to by pewnie mnie odepchnęło. Ja z kolei na jej pytania o moje kontakty z Bogiem odpowiadałam, że nie mam potrzeby chodzenia do żadnego kościoła.

 

Jednak coraz bardziej zaczęłam zdawać sobie sprawę, że mam jakąś pustkę w sercu, czegoś mi brakuje. Niby mam super rodzinę, kochającego męża, cudowne córeczki, mam gdzie mieszkać, nie głoduję, a jednak czegoś brakowało, nie potrafiłam być w pełni szczęśliwa. Jak pewnie większość ludzi miałam w małżeństwie również gorsze chwile, gdzie się nie dogadywaliśmy, miałam jak zwykle za duże wymagania i kiedy Kasia poinformowała mnie, że pod koniec lipca tego roku będą organizowane wczasy rodzinne w Kopanicy, to się zainteresowałam. Powiedziała mi, że to będzie w ośrodku chrześcijańskim, dla rodzin z kościółka. Część osób znałam, lubiłam, miałam przez to pewność, że nie będzie używek, że będą dzieci w wieku moich córek, w tym część bliskich koleżanek mojej Natalki z Narewki. I ku zdumieniu Kasi poprosiłam, żeby mnie zapisała, wprawdzie z samymi córkami, bo mąż w tym czasie będzie pracował w Białymstoku, ale że pojadę. Tym większą miałam chęć, gdy się dowiedziałam, w zasadzie niedługo przed wyjazdem, że będą tam również wykłady na temat małżeństwa. Doznałam takiego ukojenia, że właśnie na coś takiego czekałam, że to coś dla mnie, że może dowiem się, jak mam poprawić układy z mężem. Może i ktoś się zastanawiał, dlaczego na wczasy jedzie rodzina nie-chrześcijańska, ale całe szczęście to Kasia była organizatorem i nikt mnie nie wykreślił.

 

Nie wiedziałam jednak jak bardzo ten wyjazd zmieni moje życie. Było super, poznałam cudownych ludzi: Jolę i Mariana Harasimczuk, usłyszałam ich świadectwa, poznałam Alimowskich, żebyście wiedzieli, jak Ewa barwnie i zabawnie potrafi opowiadać, no i oczywiście poznałam bliżej pastora i jego żonę Grażynkę. Okazało się, że wykłady pastora na temat małżeństwa przerosły moje najśmielsze oczekiwania, to było dokładnie to, czego potrzebowałam, w pewnym momencie odważyłam się zapytać i zaczęłam je nagrywać, aby potem dać odsłuchać mojemu mężowi. Dodatkowo „powaliły” mnie pieśni śpiewane przez Irka i Ewę. Wiecie, mam na ten temat jedną teorię: dawno temu swoje uczucia, swoją wrażliwość zaczęłam obudowywać murem, żeby nikt mnie nie skrzywdził. Musiałam na zewnątrz być silna, samodzielna, samowystarczalna, żeby nikt nie potrafił mnie złamać. Powstawał piękny mur, a nawet wieża, dookoła mojego serca, do tego stopnia, że zaczęłam uważać, że ja już nie mam żadnych uczuć, stworzyłam z siebie cyborga: piękny walec z muru otaczający ogromną pustkę w środku. Ale coś jeszcze musiało się we mnie tlić, bo ten mur miał dziurki, zapewne do oddychania dla serca. I Jezus to wiedział. Wiedział, że jak ktoś przyjdzie do mnie z siłą, nakazem, to mój mur go odepchnie. Ale On przyszedł do mnie z piosenką, która wpłynęła dokładnie przez te dziurki i przypomniała mi, że mam serce. Tak samo kazania Irka: nie krzyczały, nie rozkazywały, ale szeptały mi słowa Biblii przez te dziurki. Tak jak Irka i Ewy piosenki…

 

To było coś niesamowitego, tak mnie to uderzyło prosto w serce, ja po prostu chciałam być z tymi wszystkimi ludźmi w jednym gronie, dołączyć do nich, swoim życiem, podejściem, zachowaniem dali mi super świadectwo. Dodam, że wszyscy na wczasach byli wierzący oprócz mnie i jednego pana. Ale pomimo, że nikt z nich mi nie dał odczuć, że jestem inna (jak się teraz dowiaduję to połowa z tych rodzin nie wiedziała, że nie byłam nawrócona), wyraźnie czułam, że jestem inna, że oni mają coś, czego ja nie mam i nie jestem taka jak oni. Ale naprawdę nie rozumiałam czego ja nie mam, myślałam o sobie jako o dobrym człowieku, ale wiedziałam, że nie uważają mnie za nawróconą, cokolwiek to znaczy. W moim sercu pojawiło się nieznane uczucie, taka informacja, że za chwilę coś się stanie, coś się zmieni. Oczywiście nikomu słowa nie powiedziałam o tym, co czułam, dopiero na pożegnanie z pastorem powiedziałam, że będę potrzebowała rozmowy. Po Kopanicy wyjeżdżaliśmy całą rodzinką na 2-tygodniowe wczasy w górach i zaraz po powrocie zadzwoniłam do pastora umówić się na spotkanie. To było 26 sierpnia 2009 r. Wtedy opowiedziałam o sobie i zapytałam, czemu się od nich różnię. Pastor wersetami z Biblii w skrócie przedstawił mi Dobrą Nowinę, plan zbawienia z łaski przez wiarę. Powiedziałam, że chcę poznać słowo Boże, chcę studiować Biblię, zostałam zaproszona na grupkę pastora nazajutrz, do Narwi do Alimowskich. I tu już zaczęły się cuda, nie dojechałabym na to spotkanie, miałam w ten dzień pod opieką swojego chrześniaka i jego siostrę z Hajnówki, i nie wiadomo jak się skończyłyby moje dobre chęci, ale Bóg czuwał: z kolonii w Narewce wyrwał na kilka godzin Kasię, ja jestem pewna, że dokładnie tylko po to, żeby mnie przy okazji zawiozła właśnie do Narwi na grupkę biblijną, zwłaszcza, że spotkanie, na które teoretycznie jechała okazało się niewypałem. Zawiozła mnie do Narwi, mocno zdziwiona, ale chyba też mocno szczęśliwa, tam dostałam od Filipa Biblię. Tu muszę jeszcze dodać, że jakieś 3 lata temu poprosiłam Kasię, żeby mi na urodziny sprezentowała Biblię, ale oczywiście czytanie jej zaczęłam od początku, nic nie zrozumiałam, odłożyłam i nawet nie wiem gdzie leży… Po pierwszym spotkaniu dalej poleciało jak z górki, oddałam swoje życie Jezusowi, zaprosiłam Go do swego serca. To tak jakbym całe życie żyła obok świata chrześcijan nie wiedząc, że istnieje obok mnie, w Kopanicy Bóg pokazał mi, że jest zasłona, a za ta zasłoną te chrześcijańskie rodziny, ale ja nie mogę sięgnąć przez zasłonę i nie wiem, dlaczego ona istnieje. A podczas spotkania z pastorem zasłona została zdjęta sprzed moich oczu, ujrzałam wszystko… I dzięki temu nastąpiły we mnie niesamowite zmiany: mam ogromną potrzebę słuchania słowa Bożego, czytam Biblię, jakbym chciała nadrobić te 30 straconych lat, wyczekuję każdego spotkania z Wami, odsłuchuję poprzednie kazania, uczę się modlić, chcę, by Jezus mnie prowadził, uczę się piosenek, ogólnie jak to opisał Rafał: Jezus mnie na ramionach nosi. Ja, dla której wstydem było przyznanie się do własnych słabości, wstydem była rozmowa o Bogu, ja jestem taka szczęśliwa, jak poznaję Biblię, jak słucham świadectw Waszych, wszystko w Jezusie mnie uskrzydla… Miałam to szczęście kilkakrotnie w ostatnim czasie czuć bardzo silną, wręcz namacalną miłość Boga, Jego bardzo bliską obecność, jak dotyk, to niesamowite uczucie cudu, wszechogarniającej miłości…

 

Opowiem jeszcze może o moich wątpliwościach, bo tak jak ja powiedziałam Asi, że po jej świadectwie wiem, że nie jestem odosobniona, bo miałyśmy podobne przeżycia, tak może komuś pomoże, jak się dowie, jakie ja miałam wątpliwości. Zawsze pomagała mi świadomość, że ktoś jeszcze oprócz mnie tak samo myśli. Niech to będą nawet najgłupsze myśli, ale jeśli nie tylko ja tak myślę, to może nie jestem szalona…

 

Ja po zaproszeniu Jezusa do serca nie wiedziałam, czy zrobiłam to w odpowiedni sposób, bo nie stała się nagła światłość, nie raził  mnie piorun, rozumiecie, czekałam na jakiś znak z nieba, że to już coś się we mnie zmienia. W sumie to ok. 2 tygodni codziennie zapraszałam Go do serca, bo cały czas miałam wrażenie, że jeszcze nie przyszedł, nic się nie działo. Słuchamy czasem cudownych świadectw ludzi, którzy z takich zatwardziałych grzeszników w ciągu jednej chwili zostają przemienieni i dotknięci przez Ducha Świętego. Otóż u mnie teoretycznie nie było żadnego znaku, pewnie nikt po mnie nie odgadłby, że już coś się zmieniło, że narodziłam się na nowo. Słuchajcie, nie po wszystkich widać, nie martwcie się, że to może jeszcze nie to. Rozmawiałam z kilkoma osobami, u których przebiegało to spokojnie, bez żadnych zmian zewnętrznych. Miałam takie wątpliwości, że może to, co głęboko czuję, to tylko jakieś omamy, że to przeminie, że to tylko moje subiektywne odczucia. Ale już się nie boję, wiem, że to szczęście, które mnie wypełnia, ta miłość, to moje uwielbienie do wiatru, listków, słońca, płynie od Jezusa, który pozwolił mi otworzyć oczy na cuda, stworzone przez Boga. Duch Święty jest jak cudowny program antywirusowy i korektor błędów w jednym: każde złe słowo, każda nieczysta myśl automatycznie zostaje w moim mózgu wykryta, pojawia się wybór: usuń lub przypomnij później. Pojawia się też natychmiastowa chęć poprawy i wyznania tego grzechu przed Jezusem.

 

Teraz chcę przyjąć chrzest i dalej wzrastać w Panu. Dziękuje mu bardzo za to, że pomimo tego, że nigdy Go nie szukałam, on znalazł mnie i podał mi swą dłoń. Wiem, że nie będzie łatwo, mąż nie do końca rozumie, co się ze mną dzieje, tata rzucił słuchawką, jak się dowiedział, że uczęszczam na nabożeństwa, ale ja wierzę, że Bóg pomoże mi to wszystko uporządkować. Mogę już po kawałku rozwalać mur dookoła mojego serca, bo mam już ochronę Jezusa. To On jest teraz moją tarczą i moją siłą. Niedawno dowiedziałam się, że Kasia z Arturem od ponad 13 lat się za mnie modlili, nie rezygnujcie z nikogo, nawet jak się okazuje mocno oporny…

 

Módlcie się za mnie, aby do mego serca nie wkradła się niepewność, wiem, że nie mogę polegać na sobie, ale proszę w Imię Jezusa o wiarę, siłę i wzrost ku Jego chwale. Jeszcze się muszę bardzo dużo nauczyć, ale już wiem, czego chcę, jaką chcę podążać drogą.

 

Amen

Może Cię to zainteresować...

Harry Potter - magia może być dobra?

09-12-2010 Ostrzegamy Rafał Zbieć

      Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. (1 Ks. Samuela 15:23, Biblia Warszawska)       Niedawno obejrzałem w kinie film „Harry Potter i Insygnia Śmierci”. Nie jestem fanem Harrego i nigdy wcześniej nie oglądałem filmów, ani nie czytałem książek o przygodach tego młodego czarodzieja. Oglądałem jednak ostrzeżenie przed nimi – „Harry Potter – czary w nowym opakowaniu sprawiają, że zło wygląda niewinnie”. Postanowiłem więc osobiście „sprawdzić” temat i ostrzec przed Harrym czytelników na łamach naszej strony.      

Czytaj więcej

Dwie drogi

20-10-2022 Refleksje autorów Rafał Zbieć

(Artykuł dostępny również w wersji audio/wideo)   Po dwóch drogach śpieszy ludzki ród W zgubę ciemną, albo w sławy gród, Aż się podróż ziemska skończy tam, U wieczności bram. Przez dwie bramy dusze mogą przejść, Ale ciasną tylko da się wejść Tam, gdzie ustał płacz i krzyk, i ból, Gdzie jest Jezus, Król! (Pieśń nr 195 ze Śpiewnika Pielgrzyma)   ZNAKI CZASÓW Kiedy w lutym 2016 r. napisałem artykuł "Znaki czasów", to w ślad za takimi wydarzeniami jak zamachy terrorystyczne, czy fala migrantów zalewająca Europę, spodziewałem się kolejnych znaków. Jednak nie sądziłem, że będzie to akurat "pandemia" koronawirusowa, która tak mocno przestraszy większość ludzi i zmieni oblicze świata. Aktualnie...

Czytaj więcej

Mama, tata, czy tylko rodzic?

13-10-2012 Ostrzegamy Rafał Zbieć

Czcij ojca twego i matkę twoją, jak ci rozkazał Pan, twój Bóg, aby długo trwały twoje dni i aby ci się dobrze działo w ziemi, którą Pan, twój Bóg, ci daje. (Powt. Prawa 5:16) - Tak brzmi jedno z Bożych przykazań, którego przestrzeganie jest niewątpliwie dobre i właściwe. Jednakże niektórym dzieciom prawo do czczenia mamy i taty zostało lub zostanie wkrótce odebrane... Dziś coraz więcej osób chce, aby słowa mama i tata zniknęły z użycia, zaczynając od dokumentów urzędowych. Aktualnie we Francji planuje się wprowadzenie ustawy, dotyczącej legalizacji "małżeństw homoseksualnych" i nadania równych szans adopcyjnych parom tej samej płci. W...

Czytaj więcej

Daleki ląd - twoje serce

21-02-2011 Zachęcamy do... Rafał Zbieć

  Powiedz gdzie mieszkasz, a może wciąż jeszcze sam nie wiesz, gdzie to jestPowiedz co widzisz, gdy w oczach masz wciąż pytania o istnienia sensNa dobitkę, to co wokół znasz, wciąż zniechęca do nadziei tejDo nadziei, że życie ma sens, i że jest ktoś, kto wciąż kocha cię I chociaż daleki ląd - twoje serce, Jezus zna do niego szlakNie pragnie niczego więcej, byś tylko życie miał Każdy krok w twoim życiu Bóg zna, uwierz w to, że On tak blisko jestZrobił wszystko, by dać poznać się, za tę miłość tak niewiele chceOd złych ludzi obroni cię sam, za to Ty...

Czytaj więcej

Kto jest bez grzechu...

04-07-2012 Rozważania biblijne Rafał Zbieć

A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. (Ew. Jana 8:7) Jedna z najbardziej znanych historii biblijnych dotyczy kobiety przyłapanej na cudzołóstwie, którą faryzeusze i uczeni w Piśmie przyprowadzili do Jezusa, żądając odpowiedzi, co należy z nią uczynić. Powszechna interpretacja tego fragmentu Biblii wskazuje na to, że Jezus nie zastosował się tutaj do zakonu - do prawa Mojżeszowego, a wskazując na grzechy obecnych tam ludzi uratował tę kobietę przed ukamienowaniem. W ten sposób, jak się często mówi, Jezus okazał grzesznicy miłosierdzie, stawiając siebie ponad prawem...

Czytaj więcej

Śmierć guru

07-10-2010 Zachęcamy do... Rafał Zbieć

  „Umierają oni tam, gdzie się urodzili – w rynsztoku, w zaułkach lub na brudnych chodnikach w promieniach prażącego słońca – nie zaznawszy niczego poza nędzą, chorobami i ubóstwem oraz beznadziejnymi próbami ugłaskania lub ściągnięcia na siebie uwagi bóstw, które nie dość, że nie okazują im najmniejszej nawet oznaki miłości lub troski, to wzbudzają tylko jeszcze większy strach. Żyć i umierać w tak strasznej skrajnej nędzy i mimo to słyszeć, że jest się Bogiem i trzeba tylko „Zdać sobie z tego sprawę”! Któż mógłby wymyślić jakiś bardziej makabryczny żart? Słyszeć, że ropiejące rany na twoim ciele, głód ściskający ci żołądek i...

Czytaj więcej

Ekumenizm - duchowe cudzołóstwo

17-01-2012 Ostrzegamy Rafał Zbieć

W styczniu 2011 r. napisałem artykuł "Ekumenizm, tak czy nie?", dotyczący Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Mamy styczeń 2012 r. i temat powrócił. "Przemienieni przez zwycięstwo Jezusa Chrystusa" - to hasło kolejnego tygodnia ekumenicznych modlitw w Białymstoku, Polsce i na świecie. Temat ekumenii budzi wiele emocji wśród ludzi wierzących, których zdania są tutaj podzielone. W niniejszym artykule postaram się zwrócić uwagę na kolejne aspekty tego ludzkiego przedsięwzięcia, których to aspektów jeszcze nie poruszyłem w artykule napisanym rok temu.

Czytaj więcej

Nowe niebo i nowa ziemia

17-11-2010 Rozważania biblijne Rafał Zbieć

Do czego od wieków dąży ludzkość? Czy między innymi nie do tego, aby był pokój na świecie? Czy nie do tego, aby nikt się nie smucił, aby nikt nie płakał, aby cieszyć się pełnym zdrowiem? Czy nie do tego, aby nie żyć już w mozole i trudzie, gdzie większość dobrych rzeczy przychodzi tak trudno? Czy nie do tego, aby zapanować nad śmiercią i żyć wiecznie? Codziennie słyszymy wzniosłe hasła o takim wspaniałym życiu, jakiego chcemy sami dla siebie. Co pokazują jednak tysiące lat życia ludzi na ziemi? Czy jesteśmy bliżej ustanowienia doskonałego świata? Czy świat i postępowanie ludzi staje...

Czytaj więcej

Jan Hus

15-05-2010 Zachęcamy do... Rafał Zbieć

  „Słuszną jest rzeczą, aby człowiek nie imał się niczego wszetecznego, aby poznał prawdę Bożą i mocno się jej trzymał aż do śmierci, albowiem prawda ostatecznie wyzwoli. Dlatego wierny chrześcijaninie: szukaj prawdy, słuchaj prawdy, ucz się prawdy, kochaj prawdę, trzymaj się prawdy, broń prawdy aż do śmierci, gdyż prawda cię wyswobodzi.” - Jan Hus Zachęcam Was dzisiaj do zakupu i obejrzenia filmu o Janie Husie (choćby tutaj). Krótką prezentację z klatkami z filmu obejrzycie klikając tutaj. Zachęcam też do przeczytania obszernego artykułu o życiu i smierci tego męczennika wiary, który to artykuł został napisany przez Jerzego Marcola, a umieszczony w kwartalniku Biblijnego...

Czytaj więcej

Koronawirus największym problemem człowieka?

11-03-2020 Refleksje autorów Rafał Zbieć

  Czy koronawirus jest teraz największym problemem człowieka? Tak twierdzi wielu. Zachęcamy do odsłuchania naszego studium biblijnego "Dlaczego Jezus Chrystus musiał umrzeć?", gdzie temat chorób i koronawirusa na wstępie również się pojawia. {mp3}Mateusza/206_Ew_Mat_ukrzyzowanie_Jezusa_27_31-56_cz.6{/mp3} Kontynuacją jest studium  "Dlaczego Jezus Chrystus musiał zmartwychwstać?", podczas którego na wstępie nawiązujemy również do "pandemii" koronawirusa. Ważniejsze jednak jest to, co omawiamy dalej. Czyli śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa. Zachęcamy też do odsłuchania  studium "Zaraza w świetle Biblii", aby znaleźć właściwy, czyli biblijny punkt odniesienia w obecnej sytuacji. Jak wygląda "zaraza" koronawirusa na tle zarazy i plag, które mamy opisane w Piśmie Świętym? {mp3}Zaraza/Zaraza_w_swietle_Biblii{/mp3}     Poniższy artykuł jest moją opinią na temat aktualnej...

Czytaj więcej

Świadectwo nowego narodzenia - Rafał

05-06-2008 Świadectwa Rafał Zbieć

  {mp3}swiadectwa/Rafal{/mp3} Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. Jan 6,35   A wszystko zaczęło się od telegazety. Jakieś 2 lata temu (na wiosnę 2006 r.) przeczytałem informację, iż Tajwan być może ogłosi niepodległość. A że od wielu już lat interesowałem się tematem końca świata, to od razu sobie przypomniałem o tym, że od inwazji Chin na Tajwan może rozpocząć się III wojna światowa. No i szybciutko zacząłem szukać w internecie wszelkich informacji na ten temat. Dotarłem do strony www.proroctwa.pl, do artykułu „Proroctwo 70-ciu tygodni”. Pamiętam, że...

Czytaj więcej

Posłuszeństwo władzy w świetle Pisma

05-09-2014 Rozważania biblijne Rafał Zbieć

(1) Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. (Rzym. 13 rozdział) W Piśmie Świętym znajdujemy kilka istotnych fragmentów, które mówią o posłuszeństwie ludzi wobec władzy. Odpowiadają one na pytania, takie jak: dlaczego mamy być władzy posłuszni? O jaką władzę chodzi? Jaka powinna być władza wobec ludzi i jak powinni postępować rządzący, aby podobać się Bogu? Czy posłuszeństwo należy się tylko dobrej władzy, czy także tej nieprzychylnej ludziom? Które prawo jest ważniejsze, Boże czy ludzkie? Mam nadzieję odpowiedzieć na te pytania w niniejszym artykule. Zachęcam do...

Czytaj więcej

Bóg nie opuścił Armii Czerwonej

21-06-2011 Zachęcamy do... Rafał Zbieć

Co to znaczy nie wstydzić się Jezusa? Co to znaczy nie zaprzeć się Go? Co to znaczy wyznać Chrystusa przed ludźmi? Niektórzy twierdzą, że noszenie w widocznym miejscu breloczka z napisem „Nie wstydzę się Jezusa” jest właściwym wypełnieniem słów Pana Jezusa z Ew. Mateusza 10:33. Inni sądzą, że wyjście na ulicę w „Boże ciało” w procesji z Hostią, w której zdaniem wielu cieleśnie mieszka Chrystus, oznacza wyznanie Jezusa przed ludźmi. Kolejni, w tym samym celu, stawiają Chrystusowi 33 metrowy pomnik...  Wiele osób twierdzi, że obraz przedstawiający twarz Jezusa, wiszący w ich domu, jest właściwym świadectwem nie zaparcia się Zbawiciela. Jeszcze inni...

Czytaj więcej

10 przykazań

06-02-2009 Rozważania biblijne Rafał

Na początku rzecz wydawałoby się oczywista – wyliczenie 10 przykazań. Kiedyś znałem je na pamięć. Dzisiaj wiem, że nauczono mnie trochę innej wersji przykazań, niż ta, która jest w Biblii. Zatem 10 przykazań, zgodnie z 20 rozdziałem Księgi Wyjścia, wygląda tak (tłumaczenie z Biblii Tysiąclecia):   Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie...

Czytaj więcej

Powrót do biblijnego chrześcijaństwa

06-11-2010 Ogłoszenia Rafał Zbieć

  Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! Po ich owocach poznacie ich. (Ew. Mateusza 7:15-16, Biblia Warszawska)   Pan Jezus wielokrotnie ostrzega nas w Biblii przed fałszywymi prorokami, nauczycielami, przed fałszywą nauką. Z pozoru nieraz się wydaje, że to co słyszymy jest ok, ale nieraz te same rzeczy poddane zbadaniu i konfrontacji ze Słowem Bożym nie wytrzymują takiej próby. Co wtedy należy z nimi zrobić? Należy je odrzucić i ostrzegać innych wierzących przed nimi.   Żyjemy w czasach, gdzie wielu fałszywych proroków i nauczycieli pojawiło się w kręgach chrześcijańskich. Wiele fałszywych nauk wkradło się niepostrzeżenie...

Czytaj więcej

Z czego się radujesz?

17-03-2012 Ważne pytania Rafał Zbieć

Kupiłem nowe mieszkanie! Mam dobrą pracę na etacie! Wsparłem finansowo budowę studni w Afryce! Jestem honorowym krwiodawcą! Mam szczęśliwą rodzinę i wielu przyjaciół! Cieszę się dobrym zdrowiem! Dałem na święta prezenty dzieciom z biednych rodzin! Opowiedziałem ewangelię nieznajomemu w pociągu! Co łączy wszystkie wyżej opisane kwestie? One związane są z radością. I chyba każdy człowiek, adekwatnie wierzący lub niewierzący, wypowiadając jedno z powyższych stwierdzeń, będzie się cieszył. Można dodać mnóstwo innych rzeczy do tej listy. Każdy człowiek ma swoje radości. Ale z czego powinniśmy się radować najbardziej?

Czytaj więcej

Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą

02-12-2011 Ostrzegamy Rafał Zbieć

 (Aktualizacja artykułu - 25.01.2024 r.) (Artykuł dostępny w wersji audio/wideo)   Biada wam, gdy wszyscy ludzie będą dobrze o was mówić, bo tak ich ojcowie postępowali wobec fałszywych proroków. (Ew. Łukasza 6:26) Chyba każdy człowiek lubi być chwalony. Nie podoba nam się zwykle to, gdy ktoś mówi o nas źle, gdy nas krytykuje. Zazwyczaj robimy bardzo wiele, aby się przypodobać innym ludziom. Ale czy tak powinno być w życiu człowieka wierzącego w Jezusa Chrystusa i naśladującego z całego serca swojego Pana?   A co z głoszeniem ewangelii? Już nieraz słyszałem, że aby grzeszny człowiek nawrócił się do Chrystusa, musi najpierw poczuć się fajnie wśród ludzi wierzących...

Czytaj więcej

Nasze plany, a śmierć...

12-04-2010 Pozostałe Rafał Zbieć

Chyba każda osoba w Polsce wie, co się stało w sobotę 10 kwietnia 2010 r. Wielu znanych Polaków, w tym Prezydent Polski wraz z małżonką, nie żyje. Zginęli tragicznie w katastrofie lotniczej. Śmierć może dotknąć każdego, w dowolnej chwili. Bez względu na to, jak ważne stanowisko w państwie się sprawuje, bez względu na to, kim się jest... Modlę się o to, aby Pan dał ukojenie tym, którzy teraz cierpią z powodu straty męża, żony, matki, czy ojca... Zachęcam każdego z was do modlitwy za tych, co pozostali, za tych, co żyją. Tym co umarli, zgodnie z Pismem Świętym, nie możemy już...

Czytaj więcej

Przecież to takie proste!

12-11-2008 Refleksje autorów Rafał

„Przyjaciela mam, co pociesza mnie, Gdy o Jego ramię oprę się. W Nim nadzieję mam, uleciał strach, On najbliżej jest, zawsze troszczy się Jezus…"     Czy to proste jest zaufać Jezusowi i pójść Jego śladami? Dzisiaj wydaje mi się to bardzo proste. Jak sobie pomyślę, że z podjęciem tej decyzji czekałem ponad rok, to ciężko mi w to uwierzyć. Dzisiaj nie wahałbym się ani chwili. Co zatem powstrzymywało mnie przed powierzeniem swojego życia Jezusowi?

Czytaj więcej

Codex Alimentarius

03-02-2010 Ostrzegamy Rafał Zbieć

        Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! (Ks. Rodzaju 1:29, Biblia Warszawska) Chciałbym zainteresować Was tematem Kodeksu Żywnościowego - czyli Codex Alimentarius. Czy słyszeliście już o nim? Kodeks wszedł w życie 1 stycznia 2010 r. Jakie konsekwencje przyniesie stosowanie go przez państwa podlegające pod WHO? Oficjalnie Kodeks ma służyć ludziom, regulować sprawy dotyczące żywności, chronić zdrowie i interesy konsumentów. Czy tak rzeczywiście jest? Zachęcam do obejrzenia kilku materiałów na Youtube i przeczytania moich spostrzeżeń w tym temacie.  

Czytaj więcej